Własna strona www. Jak skonstruować umowę na jej wykonanie?

projekt strony internetowej

fot. Halacious/unsplash.com

Obecnie rzadko zdarza się, by firma funkcjonująca na rynku nie posiadała własnej strony internetowej. Choć mówi się o tym, że wystarczy dobry fanpage na Facebooku, albo „mocno rozwinięty” profil w innych mediach społecznościowych, to w dalszym ciągu strona www jest jednak niezbędna.

Stworzenie prostej strony www nie jest wcale trudniejsze niż założenie fanpage’a czy profilu w social media. Z dużą dozą prawdopodobieństwa wielu przedsiębiorców swoją pierwszą stronę tworzy więc samodzielnie. Niemniej jednak, wraz z rozwojem biznesu, przychodzi czas na zlecenie wykonania profesjonalnej strony internetowej specjalistycznej firmie. Na co powinniśmy więc zwrócić uwagę, aby takie „zlecenie” zostało przygotowane prawidłowo oraz aby w przyszłości nasza strona internetowa mogła być przez nas rozwijana bez konieczności zasięgania w tym zakresie opinii, a być może nawet pytania o zgodę wykonawcy, który ją stworzył ? Na te pytania odpowiem w tym artykule.

Strona stronie nierówna

Przed przejściem do szczegółów warto zwrócić uwagę na oczywisty wręcz fakt, że sformułowanie „strona internetowa” nie zawsze oznacza to samo, jeśli chodzi o jej zawartość. Innymi słowy, można zlecić wykonanie strony internetowej w oparciu o funkcjonujące na rynku szablony, ale można też zlecić stworzenie strony niejako od podstaw, gdzie wszystkie funkcjonalności będą wynikiem indywidualnej pracy zespołów deweloperów – frontendowców i backendowców. W tym artykule skupię się jednak na pierwszej z tych dwóch sytuacji i omówię wyłącznie kwestie istotne z perspektywy podpisania umowy na stronę internetową o znaczącej standaryzacji, czyli mówiąc wprost takiej, która nie została w całości stworzona przez firmę, która podjęła się jej wykonania, a jest oparta na pewnych standardowych rozwiązaniach.

Jaką umowę zawieramy, gdy zawieramy umowę na wykonanie strony internetowej?

Odpowiadając na pytanie, jaką umowę zawieramy, gdy zawieramy umowę na wykonanie strony internetowej, aż ciśnie się na usta znienawidzone przez wszystkich klientów wszelkich kancelarii stwierdzenie: „To zależy”. Niestety, na tak ogólne pytanie trudno odpowiedzieć bardziej precyzyjnie. Jeśli jednak przyjmiemy pewne założenia, choćby to, iż będzie to strona standardowa w tym znaczeniu, że oparta na pewnych gotowych rozwiązaniach (szablonach), a dodatkowo, że nasza umowa zostanie skonstruowana w sposób odpowiadający rynkowym rozwiązaniom, odpowiedź stanie się już nieco bardziej precyzyjna. Zawierając umowę na wykonanie strony internetowej w standardzie, o którym mówię powyżej, prawie zawsze zawrzemy umowę o dzieło.

Gdy sięgniemy do Kodeksu cywilnego dowiemy się, że przez umowę o dzieło przyjmujący zamówienie zobowiązuje się do wykonania oznaczonego dzieła, a zamawiający do zapłaty wynagrodzenia. Wydaje się to banalnie proste, jednak w przypadku strony internetowej jest to wyłącznie pozór.

Strona internetowa, ale jaka?

Pierwszym i podstawowym wyzwaniem, przed którym staniemy, będzie precyzyjne określenie przedmiotu umowy. Warto wiedzieć, że wskazanie „strona internetowa”, a nawet „strona internetowa wykonana z wykorzystaniem HTML” może być nieco niewystarczającym, aby stwierdzić, co rzeczywiście chcieliśmy otrzymać. Warto więc opisać w umowie, albo w załączniku do niej, kwestie dotyczące tego, w jakim języku programowania ma być wykonana strona, czy ma być wykonana z użyciem szablonu – dla przykładu WordPress, czy powinny być na niej zainstalowane określone wtyczki, a jeśli tak, to jakie, i ostatecznie jakie konkretnie funkcjonalności powinna posiadać. Rzecz jasna, taki opis może też zostać zastąpiony wskazaniem potrzeb, które dane oprogramowanie winno zaspokajać po stronie jego finalnego użytkownika. Taki opis również może dawać dostatecznie dużo precyzji.
Oczywiście, wprowadzanie tak szczegółowego opisu finalnej strony internetowej może się wydawać kompletnie zbyteczne i powiedzmy, że w przypadku zupełnie minimalistycznych projektów stron internetowych także opis powinien być maksymalnie zwięzły.

 

Warto, aby strony umowy chociaż w minimalnym zakresie miały zwerbalizowane wzajemne oczekiwania, gdyż w innym przypadku jest to pierwszy krok do późniejszych nieporozumień.

 

Im bardziej projekt jest rozbudowany, tym bardziej szczegółowy powinien być opis, podzielony na etapy, być może nawet z odwołaniem do stworzenia MVP, które przed zakończeniem całości projektu zostanie udostępnione dla użytkowników.

Co jeśli nie określimy dostatecznie przedmiotu umowy o wykonanie strony internetowej?

Jeśli nie określimy dostatecznie, albo nawet – jak to się niekiedy zdarza w praktyce – wcale przedmiotu umowy, którym będzie finalnie wykonana strona internetowa, istnieje „ryzyko”, że umowa, którą zawrzemy nie będzie umową o dzieło, a umową o świadczenie usług. W literaturze i orzecznictwie wskazuje się bowiem, że w przypadku umów o dzieło istnieje konieczność określenia rzeczonego dzieła. W tym przypadku zresztą, co jest już odrębną kwestią, jego niedookreślenie z dużą dozą prawdopodobieństwa nie będzie mogło być usprawiedliwione twórczym charakterem prac nad stroną internetową. Z pozoru różnica nie wydaje się istotna z perspektywy firmy, która zleciła wykonanie strony. Prawda jest jednak inna. Takie działanie może doprowadzić do tego, że umowa na wykonanie strony internetowej przestanie być umową o dzieło – zabraknie w niej bowiem określenia dzieła – a stanie się umową o świadczenie usług przy tworzeniu strony internetowej. Umowa o dzieło to umowa rezultatu (inaczej mówiąc: „wykonamy stronę internetową”), gdy umowa o świadczenie usług to umowa starannego działania (inaczej mówiąc: „będziemy starannie działać, wykonując stronę internetową, ale czy ją wykonamy to już inna sprawa”). Dlatego też jeśli chcesz nie tylko tego, aby Twoja strona internetowa była robiona, ale także żeby została zrobiona powinieneś zwrócić uwagę na postanowienia umowne, które dotyczą tych kwestii.

 

Makieta strony www

fot. Kaleidico / unsplash.com

 

Strona internetowa, a prawa autorskie

Kolejną kwestią istotną w kontekście umowy dotyczącej wykonania strony internetowej są prawa autorskie. Warto przypomnieć, że twórcy przysługują dwa ich rodzaje: osobiste i majątkowe. Te ostatnie mogą być przeniesione. Od razu trzeba powiedzieć też, że nie w każdym przypadku tworzenia strony internetowej przy użyciu szablonów i gotowych „wtyczek” w ogóle można mówić o powstaniu utworu w rozumieniu ustawy o prawie autorskim. Jeżeli zresztą nawet będzie o tym można mówić, to warto wiedzieć, że raczej na pewno utwór w rozumieniu ustawy powstać może co najwyżej w zakresie frontendu, a nie backendu. Ten ostatni oparty będzie najprawdopodobniej na gotowych rozwiązaniach, które zostaną jedynie skomplikowane i to z dużą dozą prawdopodobieństwa w sposób wyłącznie techniczny.

Niemniej jednak, sprawa wygląda poniekąd w ten sposób, że trudno na etapie podpisywania umowy przewidzieć, czy ostateczny wynik pracy wykonawcy będzie twórczy, czy też zabraknie mu tego elementu. Lepiej więc zabezpieczyć się zawczasu i zapewnić sobie przeniesienie majątkowych praw autorskich co najmniej do frontendu. Nie można tu jednak zapominać, że frontend składa się najczęściej z szeregu elementów graficznych, do których korzystnie będzie mieć także oddzielnie przeniesione majątkowe prawa autorskie. Także i o to należy zadbać, gdyż czym innym jest ogół elementów ułożonych w określoną strukturę, a czym innym każdy z nich z osobna.

A kiedy licencja?

Już w tym miejscu trzeba wyraźnie powiedzieć, że w większości przypadków do zlecenia wykonania strony internetowej ani nie jest nam niezbędne przeniesienie majątkowym praw autorskich, ani tym bardziej realnie tak się nie dzieje, nawet jeśli co innego wynika z umowy. Przede wszystkim, większość przypadków standardowych stron internetowych jest budowana w oparciu o szablony i wtyczki, do których i tak nie dostaniemy żadnych dalej idących praw niż licencja niewyłączna. Ponadto, nierzadko zdarza się tak, że poziom kreatywności finalnego rozwiązania nie jest bynajmniej przejawem działalności twórczej o indywidualnym charakterze, a typową stroną internetową, którą mógłby wykonać każdy inny wykonawca. Dlatego też w wielu przypadkach może nawet nie tyle licencja będzie wystarczająca, co będzie jedynym, co realnie będzie mógł nam zaoferować wykonawca.

Na co zwrócić uwagę przy licencjach i przeniesieniu majątkowych praw autorskich?

Niezależnie od tego, czy będziemy nabywać majątkowe prawa autorskie, czy też licencje niewyłączną, jest kilka kwestii, na które powinniśmy zwrócić uwagę w umowie na wykonanie strony internetowej. Przede wszystkim będą to kwestie dotyczące pól eksploatacji oraz kwestii terytorialnego i czasowego użytkowania strony.

Niemniej jednak jest jeszcze jeden aspekt umowny, który koniecznie musimy zweryfikować. Jest to kwestia wykonywania praw zależnych, a mówiąc najprościej – kwestia tego, czy będziemy mieli prawo do dokonywania modyfikacji na wykonanej dla nas stronie. Co prawda, w świecie mniej lub bardziej szablonowych rozwiązań trudno tu mówić o ryzyku vendor lock-in, to jednak warto zadbać tu o pełną swobodę po swojej stronie. Trzeba wskazać, że uzależnienie od dostawcy dotyczy nieco bardziej złożonych rozwiązań niż wykonanie prostej strony internetowej, to jednak w przypadku, gdy podpisana przez nas umowa uniemożliwia nam dokonywanie modyfikacji w przygotowanej dla nas stronie, możemy być finalnie w kłopocie.

Warto też ustalić w umowie, że po jej wykonaniu wykonawca przedstawi wykaz oprogramowania, które wykorzystał przy tworzeniu strony internetowej ze wskazaniem na postanowienia umów licencyjnych, które pozwoliły mu na ich legalne użycie podczas tworzenia dla nas strony www. Warto bowiem przeprowadzić audyt także na tej płaszczyźnie i ustalić, czy wykonawca w sposób zgodny z licencjami wykorzystał cudze oprogramowanie, które stanowi podstawę funkcjonowania naszej strony internetowej.

 

Projektowanie strony internetowej

fot. Davide Baraldi / unsplash.com

 

Na co jeszcze warto zwrócić uwagę?

Są jeszcze dwie kwestie, które przy przygotowaniu typowej strony potrafią być problematyczne, a może bardziej – potrafią być podłożem sporu. Chodzi mianowicie o to, kto jest zobowiązany dostarczyć treści na stronę internetową, czyli przede wszystkim zdjęcia i teksty. Czy ma to być firma przygotowująca stronę, czy też to zadanie obciąża nas. Najgorzej jest, jeśli w tym zakresie powstaje niejasność na tle umowy, a dodatkowo – strony w ogóle o tym nie rozmawiały. Przy standardowo przygotowanej umowie raczej należy wykluczyć, aby kwestie tekstów na stronę mogły obciążać wykonawcę, ale już w przypadku zdjęć postawiłbym tezę, że raczej będzie wręcz odwrotnie. Inną jednak sprawą będzie to, jakiego rodzaju będą to zdjęcia. Najlepiej więc uregulować tę kwestię w sposób wyraźny i bezsporny w umowie. Pamiętaj, że żeby tak się stało, istotnym jest także dookreślenie, czy chodzi o zdjęcia stockowe, czy też dedykowane specjalnie Twojej stronie internetowej.

Kary umowne

Kary umowne są jednym ze standardowych rozwiązań zabezpieczających interesy zamawiającego.

 

Rzecz jasna, kary umowne standardowo zastrzega się za nieterminową realizację strony internetowej.

 

Niemniej jednak, obserwując najczęstsze błędy przy realizacji strony internetowych, proponowałbym zabezpieczyć nimi przypadek, w którym wykonawca co prawda wykona dla nas stronę, być może będzie ona nawet odpowiadać naszym oczekiwaniom, ale przy okazji dopuści się naruszenia autorskich praw do cudzych utworów. Dzieje się tak często szczególnie w przypadku realizacji sklepów internetowych, gdzie wykonawcy mający przygotować gotowy sklep zamiast dostarczyć unikalny, albo przynajmniej legalny kontent na stronę, kopiują bezprawnie zdjęcia i teksty ze stron konkurencji. Możecie wierzyć lub nie, ale takie działanie jest bezzwłocznie wychwytywane i piętnowane przy użyciu wszelkich dostępnych środków prawnych.

Podsumowanie

To oczywiście nie są wszystkie kwestie, które powinny się znaleźć w szytej na miarę umowie na wykonanie strony internetowej. Niemniej jednak, żywię głęboką nadzieję, że po zapoznaniu się z nimi, Twoja firma będzie mogła bardziej świadomie negocjować istotne dla niej kwestie z software house’em albo też inną firmą, której to zadanie zostanie powierzone.

 

O autorze:

Piotr Kantorowski

Piotr Kantorowski -Przedsiębiorca, prawnik, podkaster. Od 5 lat prowadzi – Kancelarię Prawną Kantorowski, Głąb i Wspólnicy. Prowadzi swój podcast Prawo dla Biznesu. Zamiłowanie do biznesu jest u niego widoczne na wszystkich polach jego działalności. W kancelarii zajmuje się obsługą przedsiębiorców, a w podkaście wyjaśnia osobom, które zaczynają przygodę z biznesem, jak odnaleźć się w gąszczu przepisów i jak wykorzystać je na swoją korzyść. W swojej działalności zawodowej zajmuje się przede wszystkim kwestiami dotyczącymi prawnych aspektów marketingu, e-commerce oraz IT i prawem nowych technologii.

Komentuj za pomocą Facebook'a

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Administratorem danych osobowych jest NNV AG. Twoje uprawnienia.