O odwadze w obliczu zmian

fot. Sammie Vasquez / unsplash.com

Zarówno w życiu prywatnym, jak i w biznesie tym, co przeraża najbardziej, jest okres pomiędzy dokonaniem zmiany, a nową, wymarzoną rzeczywistością. Jak wykorzystać i przetrwać ten trudny czas?

Gdy Żydzi uciekli z okrutnej niewoli egipskiej, nie od razu trafili do Ziemi Obiecanej. Kraina płynąca mlekiem i miodem nie czekała za rogiem, otwierając przed nimi gościnne podwoje. Przez 40 lat wybrany naród błąkał się po pustyniach trawiony przez choroby, nękany głodem, pragnieniem i pojawiającymi się od czasu do czasu kryzysami wiary w lepszą przyszłość i sensowność całego przedsięwzięcia. Od czasu do czasu w momentach wyjątkowo mrocznych, meandrował w niebezpiecznych kierunkach, zaczynając czcić niewłaściwe rzeczy, lepiąc posągi złotych cielców i przeklinając boskie imię. I to właśnie tych metaforycznych 40 lat ludzie obawiają się najbardziej.

Człowiek przebywający w toksycznym związku pewnego dnia może stwierdzić, że ma go dość. Boi się jednak samotności po rozstaniu.

Dlaczego?

Nie ma bowiem, a przynajmniej nie słyszałem nigdy o związku, który byłby w 100% toksyczny. Druga osoba przynajmniej w 1% spełnia nasze wymagania i odzwierciedla marzenia. Od czasu do czasu się przecież uśmiechnie, otoczy opieką, okaże zainteresowanie, odezwie w przyjazny sposób lub przynajmniej wypełni pustkę w mieszkaniu, która po jej zniknięciu stanie się dojmująca jak bezkres pustyni z Księgi Wyjścia.

Tak samo nie istnieje też praca, która choćby w najmniejszym zakresie nie zaspokajałaby naszych potrzeb. Nawet w niewolniczej i nieludzkiej harówie w obozach przymusowej pracy Trzeciej Rzeszy osadzeni w nich więźniowie starali się upatrywać jasnych stron. „Przynajmniej sobie pogadałyśmy z koleżankami, jak strażnicy nie patrzyli”, mawiała moja babcia, która w takim obozie spędziła trzy lata podczas II Wojny Światowej. „No i świeżego powietrza człowiek się nawdychał zamiast tej stęchlizny z baraków”. Babcia kopała ziemniaki, zbierała marchew i pietruszkę, prała i budowała mury. I jeszcze 60 lat po wojnie, wracając pamięcią do tamtych ponurych czasów, pół żartem, pół serio doceniała walory pracy pod gołym niebem i powiązany z nią aspekt socjalny.

 

Nawet gdy prowadzenie firmy w obecnym kształcie z dnia na dzień staje się coraz bardziej nieznośne, bez trudu znajdziemy więcej argumentów uzasadniających niechęć do wprowadzenia zmiany.

 

Polowanie na małpę

Nie wiem, czy wiesz, jak Indianie polują na małpy. W amazońskiej dżungli nie jest to łatwe, gdyż te zwinne zwierzęta siedzą na co dzień w koronach drzew kilkanaście lub nawet kilkadziesiąt metrów nad ziemią. Choć tradycyjnie do polowań Indianie używali łuków, dmuchawek, a później strzelb, coraz popularniejsza ostatnimi czasy staje się metoda podpatrzona u kłusowników wyprawiających się do wilgotnych lasów w poszukiwaniu egzotycznych gatunków. Zatem po kolei. Polowanie na małpy – poradnik dla początkujących.

Do upolowania małpy potrzebujemy:

  1. Miejsca, w którym małpy występują
  2. Dużego słoja
  3. Kamieni
  4. Smakołyków, za którymi małpy przepadają
  5. Gazety

Procedura:

  1.  Otwór słoja zakrywamy wieczkiem, w którym wycinamy lub wiercimy otwór. Jego średnica uzależniona jest od gatunku małpy, na którą polujemy (zwierzę powinno z trudem móc przecisnąć ramię do wnętrza słoja).
  2. Następnie słój wypełniamy kamieniami tak, aby małpa nie mogła z nim uciec.
  3. Wokół rozsypujemy odrobinę smakołyków, resztę zaś umieszczamy na kamieniach we wnętrzu słoja.
  4. Ukrywamy się w krzakach i czytamy gazetę.

Małpa spałaszowawszy smakołyki rozsypane wokół słoja, zaczyna interesować się tymi w jego wnętrzu. Z trudem wsuwa rękę do słoja, łapie upragnioną nagrodę i… już. Koniec polowania. W tym momencie kłusownik, albo Indianin wychodzą z krzaków i zabierają małpę razem ze słojem. Jest to możliwe dlatego, że dłoń zwierzęcia zaciśnięta na smakołyku jest szersza niż dłoń pusta i małpa nie jest w stanie wyciągnąć jej z powrotem. Oczywiście wystarczyłoby, aby wypuściła zdobycz z dłoni, jednak niechęć do utraty czegoś, co jest już w jej posiadaniu, sprawia, że pada ofiarą myśliwego. To, co jeszcze chwilę temu wydawało się słodką nagrodą, staje się przyczyną jej zguby.

Co by było, gdyby…

Być może pamiętasz z ewangelii spotkanie Jezusa z bogatym młodzieńcem. Spytał on nauczyciela, co powinien robić, aby wejść do królestwa niebieskiego. W odpowiedzi otrzymał krótką instrukcję: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj, co posiadasz i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za mną!”. Młodzieniec podziękował i sobie poszedł. „Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego”, podsumował Jezus, zwracając się do swoich uczniów.

Te słowa bardzo często przytaczane są jako rzekoma krytyka bogactwa. Jest to jednak bardzo ograniczona, płaska i jednowymiarowa interpretacja. W przypadku biblijnego młodzieńca tym, co powstrzymywało go przed samodoskonaleniem się, były liczne posiadłości. Zgubą małpy okazały się ukryte w słoju smakołyki. Dla kogoś innego mogą to być: stanowisko, władza, autorytet, sława, bycie rozpoznawalnym czy liczba lajków w mediach społecznościowych.

Przekaz ewangelii sięga głębiej, poniżej poziomu materialnego bogactwa. Jeśli to, co masz i do czego jesteś przywiązany, przeszkadza Ci w rozwoju i w stawaniu się coraz lepszą wersją siebie, lepiej dla Ciebie i innych, jeśli się tego pozbędziesz. Jest to oczywiście jedno z najtrudniejszych wyzwań, jako że status quo daje nam liczne korzyści. Przywykliśmy do niego i nauczyliśmy się myśleć o sobie jako o istotach definiowanych przez możliwości związane z naszym zawodem, statusem finansowym, podziwem i szacunkiem innych. Jest to całkowicie zrozumiałe. Jeśli jednak w głębi duszy czujesz, że wszystkie te rzeczy zaczynają Ci ciążyć i zamiast dmuchać silnie w Twoje żagle zmieniają się w ołowianą kotwicę, zastanów się, kim mógłbyś być, jakim człowiekiem się stać, jeśli odważysz się przekroczyć istotę, którą jesteś w tej chwili. I zadaj sobie pytanie, jaką firmę mógłbyś prowadzić, jakie wartość i jakość wnieść do świata.

Odpowiednia perspektywa

W tym celu warto wykorzystać dwa systemy motywacji obecne w naszym umyśle. Nazywa się je „motywacją do” i „motywacją od” czy też dążeniem i unikaniem. Głodny szczur ma olbrzymią motywację do szukania jedzenia w labiryncie. Nic jednak nie porusza się szybciej i z większą determinacją niż głodny szczur, który na dodatek zwietrzył w pobliżu zapach kota. Dlatego:

1. Po pierwsze, określ, czym jest Twój ser

Bądź w tym śmiały i odważny, gdyż działając ze średnim zaangażowaniem i wiarą, masz prawo spodziewać się jedynie średnich efektów. Kim chcesz być? W jaki sposób chcesz zmienić rynek, swoją społeczność, świat? Jaką jakość chcesz wprowadzić w swojej branży? Dlaczego ludzie mają Cię zapamiętać? Jaką chcesz być marką? Czym będziesz różnić się od konkurencji? Jak ludzie będą pamiętać Ciebie i Twoją firmę za 10, 20, 50 lat? Zajrzyj w głąb swojego serca i odpowiedz szczerze na te pytania. Zapisz je na kartce i powieś na swoim monitorze, patrz na nie codziennie rano i dopisuj kolejne punkty, jeśli tylko przyjdą Ci do głowy. Poczuj, jak to jest być w miejscu, o którym marzysz. Stwórz swoją „motywację do”.

2. Po drugie, ustal, co będzie Twoim kotem

Weź drugą kartkę i opisz dokładnie, co może się stać, jeśli niczego nie zmienisz, jeśli zostaniesz w miejscu, w którym jesteś i nie wykonasz pierwszego, choćby najmniejszego kroku. Być może krzaki za Twoimi plecami już zaczynają się ruszać i lada moment wyjdzie z nich głodny Indianin, albo kłusownik, który w spektakularny sposób zakończy Twój biznes. Opisz tę mroczną rzeczywistość z maksymalną precyzją, przeczytaj i poczuj spadek energii i bezsilność, które są z nią związane. Może poczujesz złość, tym lepiej! Nie chcesz być w tym miejscu, więc nie pozwól sobie tkwić w nim ani dnia dłużej. A potem zgnieć tę kartkę, podrzyj i wyrzuć do kosza. Jeszcze lepiej, spal ją. Wiem, to głupie. Ale działa! A jak coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie. Niniejszym, udzielam Ci licencji na robienie głupich, ale efektywnych rzeczy.

Na koniec raz jeszcze przeczytaj kartkę pierwszą i ustal, jaki mały krok wykonasz jeszcze dzisiaj w kierunku realizacji Twojego pięknego celu. Może będzie to telefon do kogoś, do kogo już dawno powinieneś zadzwonić. Może umówienie spotkania. Może stworzenie sprawnie działającej strony albo sklepu internetowego. A może rozpoczęcie kampanii reklamowej, nad którą zastanawiałeś się od dawna, ale z jakiegoś powodu nie podjąłeś żadnych działań.

Po prostu działaj!

O autorze:

Piotr Cielecki

Piotr Cielecki -Specjalista od neurokomunikacji, budowania skutecznych zespołów, inteligencji emocjonalnej i perswazyjnych wystąpień publicznych. W swojej pracy korzysta z najnowszych ustaleń psychologii pozytywnej, behawioralnej oraz psychocybernetyki. Pracował z setkami zespołów sprzedażowych, z właścicielami dużych krajowych spółek i menadżerami średniego oraz wyższego szczebla. Mówca motywacyjny, certyfikowany coach ICC, absolwent filozofii Uniwersytetu Łódzkiego, ekspert Harvard Business Review. Częsty gość programów radiowych i telewizyjnych, autor książki „Klucze do Zmiany”.

Komentuj za pomocą Facebook'a

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Administratorem danych osobowych jest NNV AG. Twoje uprawnienia.