Ekonomia relacji. Sekret wzrostu nowoczesnego przedsiębiorstwa

Leszek Furmann_Ekonomia relacji

fot.Annie Spratt / unsplash.com

Nawet najbardziej tajemna wiedza dzisiejszego świata jest od nas oddalona o zaledwie kilka kliknięć touchpada. W kieszeni nosimy wszelkie zasady ekonomii. Przepisy prawa podatkowego możemy sprawdzić, spacerując w parku. Aby poznać podstawy inwestowania w nieruchomości, potrzebujemy zaledwie kilkudziesięciu minut. To i tak nieco dłużej, niż trwa wypełnienie wniosku o założenie działalności gospodarczej.

 

W dobie powszechnego dostępu do informacji, wiedza nie jest już specjalnie cennym aktywem. Umiejętności? Stoją co prawda stopień wyżej, wraz z rosnącą liczbą kursów online i filmów instruktażowych, również tracą jednak na wartości. Co jest więc dziś najcenniejszym aktywem? Złotym Graalem, który zapewnia przewagę konkurencyjną i gwarantuje dobrobyt przedsiębiorstwa?

 

Relacje. Ekonomia relacji. Oto sekret sukcesu nowoczesnej firmy.

 

Rynek pracownika

Na rynku pracy rządzą dziś przedstawiciele pokolenia Y. U progu kariery zawodowej stają pracownicy urodzeni w okolicach roku 2000. To fakty, które należy najpierw zaakceptować, a następnie zmierzyć się z ich konsekwencjami. Wielkie agencje marketingowe odmieniają hasło employer branding przez wszystkie przypadki. O dobry wizerunek firmy jako pracodawcy mają zadbać specjaliści social media poszukiwani dzisiaj w popłochu przez kolejne korporacje. Dobre relacje z pracownikami są ważne jak nigdy wcześniej w historii.

Wielu doświadczonych przedsiębiorców, od lat prowadzących biznes w sektorze MŚP, wciąż żyje niestety stereotypem z przeszłości. Pracownik ma się cieszyć, że ma pracę. I dziękować, że co miesiąc dostaje na konto wypłatę. Szczytem procesu motywacyjnego jest regularne podpisywanie wniosku urlopowego bez uszczypliwego komentarza.

Niestety, obserwacja zachodzących procesów generuje złe wiadomości. W czasach, gdy na rynku zatrudnienia rządzą kandydaci, a portale z ofertami pracy biją rekordy popularności, potrzeba czegoś więcej.

Czego oczekują pracownicy?

Uznania i zachęty. Wcale nie gigantycznych zarobków, a raczej klarownej ścieżki kariery i możliwości rozwoju. Docenienia za dobrze wykonaną pracę. Konstruktywnej krytyki zamiast popularnej suszarki i groźby. Prawdopodobnie na tym etapie część przedsiębiorców żyjących mitami przeszłości ma ochotę zakończyć czytanie. „Co za bzdury. Może jeszcze kawę mam zaparzyć mojemu pracownikowi?”. Szczerze mówiąc, to byłby strzał w dziesiątkę, ale zostawmy ten temat.

Oto krótka ściąga budowania relacji z pracownikami, szyta na miarę nowoczesnych pracodawców.

 

Ekonomia relacji_modele budowania relacji z pracownikami

 

Takie realia mogą przytłaczać, szczególnie konserwatywnych właścicieli i menedżerów. Jest jednak dobra informacja także dla nich… Pracownik dalej pozostaje podwładnym, a pracodawca jego zwierzchnikiem. Obowiązkiem pracownika jest rzetelne wykonywanie pracy, a prawem przełożonego – kontrola. Nie mówimy więc o zmianie paradygmatu. Nie chodzi o odwrócenie ról czy umniejszenie roli szefa. Chodzi jedynie o zmianę sposobu zarządzania.

Co z kasą?

Powiedzmy, że temat jest interesujący. Przełykamy ślinę i stwierdzamy, że może da się coś z tym zrobić. Częściej pójść na rękę, utrzymywać dobre intencje, więcej się uśmiechać i zainteresować się oczekiwaniami pracownika.

Jednak co z kosztami? Szkolenia, integracje, podwyżki – to wszystko brzmi świetnie, ale swoje kosztuje, prawda?!
Oczywiście. Bez wątpienia programy motywacyjne generują dodatkowe koszty. Jednak żeby wyciągnąć sensowne wnioski, trzeba uczciwie zestawić potencjalne koszty programu motywacyjnego z kosztami częstszej zmiany pracownika. Różnica pomiędzy przedsiębiorcami, którzy utrzymują się na rynku, a takimi, którzy osiągają sukcesy ze swoimi zespołami, może być prozaiczna. Ci pierwsi wierzą, że „jakoś to będzie” i pracownik popracuje tak długo, jak się da. Ci drudzy nie zostawiają nic przypadkowi i rozumieją, że inwestowanie w programy motywacyjne jest lepszym wyjściem niż łatanie dziur ciągłą rotacją.

Przeszkolenie nowego pracownika również kosztuje, prawda? W trakcie wdrożenia nowy etatowiec nigdy nie będzie tak efektywny jak doświadczony pracownik. Ktoś będzie musiał poświęcić mu czas, który mógłby spędzić np. na pokazaniu oferty nowemu klientowi.

Liczenie cyferek na fakturach jest ważne. Trzeba jednak patrzeć na sprawę szerzej i zrozumieć, że kosztem jest nie tylko wydany pieniądz. Ale też pieniądz, który nie został zarobiony. Ciężko wyobrazić sobie sprawną firmę bez dbałości o optymalizację kosztów. Optymalizacja niekoniecznie oznacza jednak unikanie. Oznacza jedynie ponoszenie kosztów sensownych. Na przykład takich, które zapobiegną utracie dochodu.

Podejdźmy więc do tematu egoistycznie, mając w głowie podstawowe cele, takie jak rozwój przedsiębiorstwa i maksymalizacja zysków. I powiedzmy sobie to wprost: budowanie relacji z pracownikiem po prostu się opłaca! A w międzyczasie atmosfera w firmie w magiczny sposób też staje się przyjemniejsza.

 

 

O autorze:

Leszek Furmann

Leszek Furmann -Certyfikowany Trener Mentalny, w którego obszarze zainteresowań znajdują się psychologiczne i mentalne aspekty osiągania sukcesu, także w biznesie. Od 2014 roku aktywny przedsiębiorca, obecnie działający w branży szkoleniowej, rozrywkowej oraz eventowej. Studiował dziennikarstwo oraz zarządzanie ze specjalnością coaching i rozwój zawodowy. Absolwent Akademii Trenerów Mentalnych Jakuba B. Bączka. Więcej o autorze na jego stronie leszekfurmann.pl

Komentuj za pomocą Facebook'a

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Administratorem danych osobowych jest NNV AG. Twoje uprawnienia.